XTRO (1982)
reż. Harry Blomley Davenport
Nie
znasz dnia ani godziny. Nawet niewinna zabawa z pieskiem i rzucony w
kierunku nieba patyk może zakończyć się uprowadzeniem przez kosmitów.
Spokojnie, to tylko sen, ale właśnie taki, a nie inny śni się małemu
Tonny'emu. Czy jego tatusia naprawdę porwali kosmici czy po prostu
zostawił jego i mamusię i odszedł do innej, zapewne młodszej, kochanki?
Mamusia już pogodziła się z tą drugą opcją, gdy niespodziewanie senne koszmary syna wkraczają w nowy etap. Pewnej nocy Tommy budzi się cały zlany krwią, na dodatek nie swoją. A tymczasem wielki błysk rozświetla niebo. Kosmita zapładnia młodą kobietę, która jeszcze tej samej nocy wydaje na świat dorosłego mężczyznę. Facet ten okazuje się łudząco podobny do Sama Phillipsa - męża i ojca, który trzy lata temu nagle opuścił swoją rodzinę.
Niskobudżetowy brytyjski
horror jest kwintesencją tego co najlepsze w tego typu produkcjach. Brak
środków jeszcze bardziej inspiruje młodych twórców i tworzą dzieła
wiekopomne. No może troszkę się zagalopowałem, ale nie widzę powodu by
tego filmu nie ustawić w jednym rzędzie z "The Evil Dead" (1981) Sama Raimiego czy "Basket Case" (1982) Franka Hennenlottera. Aż szkoda, że artystyczna kariera Harry'ego Blomleya Davenporta nie potoczyła się tak jak wspomnianych kolegów po fachu. W 1991 nakręcił "XTRO 2: The Second Recounter", a w 1995 "XTRO 3: Watch The Skies", nie mające jednak z pierwowzorem wiele wspólnego. Po latach kręcenia komedii i dramatów reżyser zapowiedział realizację "XTRO 4". Pożyjemy zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz