czwartek, 25 sierpnia 2016

Annihilator (1986)

ANNIHILATOR (1986)

reż. Michael Chapman


   "Annihilator" to jeden z tych pilotów, które odrzucono podczas wybierania pomysłów na potencjalne seriale. Myślę, że wystraszono się wówczas rozmachu, a co za tym idzie kosztów, które należałoby zainwestować w produkcję. Sam temat też był dość mocny, "Annihilator" to historia o wykańczaniu cyborgów, która garściami czerpie z "Terminatora" Jamesa Camerona.

   Już początkowa sekwencja policyjnego pościgu pogrążonymi w mroku ulicami Los Angeles przypomina nieco "Terminatora". Skojarzenia budzi nie tylko sam pościg, ale także tło muzyczne i ścigany, który ma łudząco podobną zieloną kurtkę do tej, którą nosił Kyle Reese. Z opresji ratuje go przypadkowa kobieta. Nie przeraża jej to, że faceta goni policja, on sam jest ranny i przyznaje się do tego, że zabił swoją narzeczoną... tyle, że to nie była jego prawdziwa narzeczona, tylko cyborg, który wyglądał jak ona. Pogmatwane? To dopiero początek.


   Richard był redaktorem LA Guardian, Angela pracowała jako dziennikarka. Wszystko pięknie im się układało, snuli plany rychłego ślubu. Pewnego dnia Angela wygra wycieczkę na Hawaje. Zaproponowała wspólny wyjazd Richardowi, ale ten - zawalony obowiązkami - zasugerował, by w podróż wzięła koleżankę. Niestety kobieta wróciła z wycieczki zupełnie odmieniona: inaczej całowała, oglądała domowe filmy o 7 rano, sprawiła sobie komputer do pracy, szczekały na nią psy! Sytuacja osiągnęła niezręczne apogeum gdy podczas weekendowego wypadu do górskiej chatki Angela próbowała utopić Richarda w pobliskim jeziorze. Wówczas Richard przekonał się: albo ona, albo on.


   My także nabieramy przekonania, że kobieta jest jedynie powleczonym w ludzką skórę robotem. Gdzie jednak jest wobec tego prawdziwa Angela? I właśnie tego - przez resztę pilotowego odcinka - próbuje dowiedzieć się nasz bohater, odchodząc w siną dal po wijącej się w kierunku zachodzącego słońca autostradzie z listą pasażerów lotu 508 i z nadzieją na odnalezienie ukochanej.


   Niestety osoby odpowiedzialne za zatwierdzanie przyszłych seriali na podstawie pilotów, odrzucili dzieło Michaela Chapmana, reżysera który miał wówczas na koncie jedynie dwa tytuły ("Tylko właściwe posunięcia" z Tomem Cruisem i "The Clan Of The Cave Bear" z Daryl Hannah), ale za to mógł się pochwalić zdjęciami do takich arcydzieł jak "Taksówkarz" i "Wściekły byk" Martina Scorsese. Wielka szkoda, bo historia jest wciągająca, cyborgi to wdzięczny temat, a tło muzyczne pilota zaskakuje wielokrotnie. Raz słychać "Wouldn't Be Good" Nika Kershawa, dwukrotnie "Ashes To Ashes" Davida Bowiego (w tym raz do piosenki zmontowano teledysk z fragmentów filmu). Przydałoby się odnowienie "Annihilatora" i wydanie go na blu-rayu :)

2 komentarze:

  1. po czerwonych oczach poznałem że już to kiedyś widziałem a byłem święcie przekonany że to był film kinowy xDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak idzie o cyborgistyczny nurt w dziwnym kinie lat 80, to na pewno warto też zwrócić uwag na "Paco - maszyna śmierci" aka "Stalowa pięść" aka "Atomowy cyborg" aka "Zemsta z przyszłości".

    OdpowiedzUsuń